poniedziałek, 27 kwietnia, 2026

WYBORY  I  PUŁAPKI  RZĄDZENIA

Udostępnij

Zapisz

Stoimy w blokach startowych  i czekamy na strzał. Co nie znaczy, że charakter i dynamika wyborów parlamentarnych nie zostały jeszcze określone. Bo zostały. I elektorat zdaje sobie sprawę z tego, czego może oczekiwać. Strona opozycyjna już zgodziła się z tym, że będzie ostro i paskudnie, a wyborcy Zjednoczonej Prawicy, że  – musi być – mądrze i rozważnie. I powinno być dobrze. Przecież nie ma na świecie ludzi, którzy nie chcieliby żyć zasobnie i bezpiecznie. Tyle, że mówimy tu o elektoracie mieszczącym się w szeroko pojętej normie zdrowia psychicznego – pamiętamy, jak presja ideologii zbrodniczych robiła z ludzi monstra.

    Wracając do wyborów, content programowy Prawa i Sprawiedliwości w 85%  już jest: dotychczasowe osiągnięcia tej partii. To niebywałe –  jak wiele udało się Zjednoczonej Prawicy przez te dwie kadencje zrobić!  Strategia  zrównoważonego rozwoju i wyrównanie zapóżnień cywilizacyjnych Polski B, C, D – mimo tylu  przeszkód w kraju i za granicą. Kwitnąca gospodarka, która niesie ambitne programy socjalne,  bogacenie się społeczeństwa,  inwestycje w bezpieczeństwo – Polska wyrosła na pierwszą potęgę militarną w Europie, także energetyczne – dywersyfikacja  żródeł energii i uniezależnienie się od Rosji.  A propos programów  socjalnych, wszystkich tych 500+, 300+, trzynasta i czternasta emerytura, podwyżka kwoty wolnej od podatku,  obniżenie progów podatkowych,  za to podwyżka  minimalnych plac, najniższych emerytur i – ustawa odbywa swoją kwarantannę w Senacie – tak długo oczekiwany dodatek dla działaczy opozycji antykomunistycznej z 500 do 1500 złotych. Przecież to dopiero  ZP  zrealizowała ten postulat sprawiedliwości społecznej,  wesprzeć finansowo ludzi, którzy tracili zdrowie, rodzinę, pracę, aby  walczyć o wolną Polskę! Pamiętam, jak w latach 90. w Londynie, zazdrościłam Brytyjczykom opieki państwa dla tzw. grup nieuprzywilejowanych – starszych, niepełnosprawnych, rodzin wielodzietnych, weteranów. Dziś nie muszę niczego zazdrościć, bo podobnej troski doświadczamy i u nas.  A wielkie inwestycje, na miarę II Rzeczpospolitej, przekop przez Mierzeję Wiślaną, tunel pod Świną, Centralny Port Komunikacyjny, zamknięte przez PO i właśnie przywracane jednostki wojskowe, ośrodki zdrowia, szkoły komisariaty, domy kultury? Nie ma sektora życia kraju, aby nie widać było rozwoju i postępu.  Po ośmioletnim marazmie,  wypinania się na obywatela,  troski o  interes mafii okradających skarb państwa, to  wielka i ozdrowieńcza zmiana!

   Przywrócono  także, co dla mnie jest ważne, szacunek dla Polski i Polaków, historii, tradycji, jej wizerunku na świecie. Rzeczpospolita ma długą tradycję myśli politycznej, demokratycznej – że wspomnę tylko o epoce Renesansu, Stanisławie ze Skarbimierza, Pawle Włodkowicu, Janie Ostrorogu, Andrzeju Fryczu Modrzewskim, Łukaszu Orzechowskim i innych. Przecież pierwsza Konstytucja Europy, polska, nie spadła z nieba!  I to ojciec brytyjskiego konserwatyzmu  Edmund Burke, autor ciekawej dysertacji „O rewolucji we Francji”,  chwalił Polskę, że  przy okazji wprowadzania Konstytucji „nie została wytoczona nawet jedna kropla krwi”, w przeciwieństwie do „słodkiej Francji”.  No i PiS przywrócił wartości chrześcijańskie w dialogu publicznym i argumentach polityków. Przecież przez 25 lat  PO, PSL, SLD wspólnie twierdziły, że „w polityce nie ma miejsca na wartości”.  Przeciwnie. Doświadczenie ludzkości mówi, że polityka bez wartości degeneruje się w barbarię. Przecież  widać, że demokracja – kiedy mówi o uczciwości i poczuciu przyzwoitości polityków, o równości obywateli wobec prawa, o poczuciu odpowiedzialności za kraj – została zbudowana na wartościach. A więc  najpierw – Christian values, wartości chrześcijańskie, a potem demokracja, która w podstawowej  treści nie jest niczym innym jak  rozpisaniem  ich na  system rządzenia państwem. To  „ABC  władzy”, od 300 lat kontestowane przez lewicę – od rewolucji francuskiej, poprzez sowiecką, chińską, „czerwonych khmerów”, ale także niemiecki nazizm i włoski faszyzm. Lewica, która przypisuje sobie prawo własności do demokracji, w istocie od zawsze z tą demokracją walczyła! I tak jest do dziś. 

    A więc  Prawo i Sprawiedliwość wchodzi  na scenę wyborczą, wnosząc wiano osiągnięć  z ośmiu ubiegłych lat.  Rubryka „ma” jest pełna zrealizowanych już projektów, co nie znaczy, że nie zostało już nic do zrobienia. Owszem, zostało. A eksperci PiS wiedzieć powinni , zwłaszcza teraz, w ogniu przedwyborczej debaty, że także od ich wiedzy i doświadczenia będzie zależało czy Polska utrzyma niepodległość i suwerenność, czy nie. A więc:

   1/ Partie opozycyjne, zwłaszcza KO i Lewica, twierdzą, że „PiS, to lewica, a nie prawica”.  Nonsens. Po pierwsze – od mniej więcej 25 lat, a na pewno od 1997 roku, kiedy socjalista Tony Blair proklamował Trzecią Drogę, pełną wątków programowych  skradzionych konserwatystom, a potem David Cameron sięgnął do pakietu labourzystów – nie ma już jasnego podziału na prawicę i lewicę. Spójrzmy na ugrupowania niemieckie czy francuskie – jak niewiele programowo różnią się od  siebie. A więc „wędrówka elementów programowych”. I kolejne zjawisko: dziś w cywilizowanym świecie nie ma partii konserwatywnej – spójrzmy na Stany Zjednoczone, Wielką Brytanie, Niemcy czy Francję – która nie dysponuje szerokim marginesem socjalnym. Można nawet pokusić się o opinię, że stare demokracje, przeholowały z tym socjalem! Czego skutkiem jest demoralizacja społeczeństwa oraz niekontrolowany napływ imigrantów z Afryki i Azji, który drenują budżet państwa . W Polsce daleko nam do podobnej sytuacji, ale należy o tej „klęsce przesady” pamiętać.

   2/ Politycy PiS najwyraźniej nie radzą sobie z kolejnym zarzutem – „w demokracji każdy projekt społeczny podpisany przez 150 tys. obywateli, powinien być realizowany”. Otóż nie, patrz: petycja do brytyjskiego parlamentu z 2017 roku, podpisana przez 2 mln przeciwników brexitu. Wielka Brytania, jakby nie było kolebka demokracji, a petycja została przez Izbę Gmin owszem, przyjęta i dyskutowana, ale potem wylądowała w szufladzie. Bo praktyka rządzenia mówi, że władza musi pogodzić interesy różnych grup, zawodowych, wiekowych, narodowych etc. I nawet najbardziej demokratyczny rząd nie jest w stanie tych rozmaitych, często wykluczających się interesów dopasować.  To po prostu niemożliwe. Rządzenie państwem polega nie na równoczesnej realizacji potrzeb wszystkich grup, lecz na harmonizowaniu ich oczekiwań, ustalaniu priorytetów, konsensusów, wybieranie tego, co nazywa się a good timing. Oczywiście, chodzi o  kształtowanie państwa według swojej wizji i   programu, bo taka jest podstawowa motywacja wygrywania wyborów. Lecz sprawowanie władzy jest skuteczniejsze i trwa dłużej, kiedy summa zadowolenia wszystkich grup i środowisk jest zrównoważona. Kiedy, jak mówi psychologia o „syndromie dobrej matki”, wszystkie dzieci, czyli obywatele są „mniej więcej” zadowoleni.

    3/ Wciąż słyszę  „mamy jeszcze 7-8 projektów programowych, które przedstawimy za tydzień/ miesiąc”.  Otóż nie musimy się ścigać z opozycją na ilość projektów – zwłaszcza, że tam nie ma ich wcale. Warto natomiast zastanowić się, co wyborców PiS, z przeproszeniem, wkurza, co ich denerwuje i sprawia, że kilka procent wyborców przewędrowało do Konfederacji. Już wkrótce będą tego żałować, że przypomnę słowa premiera Davida Camerona, który przed kolejnym polling day powiedział do niezdecydowanych: „Idziesz do łóżka z liberalnymi demokratami czy z zielonymi, a budzisz się  z labourzystami”. Czyli – głosujesz na Konfederację, a władzę tak czy inaczej, to wyborcza arytmetyka, przejmuje Platforma Obywatelska. A poza tym czy Konfederacja, po ukryciu w garderobie Korwina Mikkego i Grzegorza Brauna przestała być, delikatnie mówiąc, rusofilska? Czy komeraże  z Marianem i  Jakubem  Banasiami, nad którymi ciążą zarzuty o korupcję, uczyniło Konfederację bardziej atrakcyjną? I czy w programie PiS nie ma dość takich – realizowanych już – haseł jak prawda, wolność, także w sferze przedsiębiorczości ekonomicznej, niepodległość, suwerenność, żeby trzeba było tego szukać w Konfederacji? Nawet jeśli to ugrupowanie osiągnie kilkanaście procent, po przegranej PiS, rządzić będzie KO i Tusk! Tak działa metoda D’Hondta.

   4/ w tym wielkim, i słusznym, entuzjazmie aby pomóc Ukrainie, przeoczyliśmy interesy polskich rolników, hodowców, przetwórców.  Wielokrotnie słyszałam, że Zjednoczona Prawica nie dość mocno naciska prezydenta Zełeńskiego, by dostrzegł te oczekiwania i wydał zalecenie dla samorządów, by umożliwiły IPN-owi dostęp do mogił, indywidualnych i zbiorowych ofiar Rzezi Wołyńskiej. Najbardziej optymalnym wyjściem byłby telefon prezydenta Andrzeja Dudy do jego przyjaciela prezydenta Zełeńskiego z tekstem: ”My, Polacy nie musimy już udowadniać jak wielkimi przyjaciółmi Ukrainy jesteśmy. 10 mln ludzi otrzymało pomoc, 2 mln pozostało  u nas na prawach obywateli polskich. Dwa miliony, to tyle, ile liberalne państwa, Wielka Brytania czy Niemcy  przyjmują przez 7-8 lat. Ale zbliżają się wybory parlamentarne,  nasz elektorat domaga się, by Ukraina współpracowała  w rozwiązaniu problemów polskich rolników oraz dostępu do polskich grobów. To duży i ważny elektorat. Więc taka współpraca, to nasz wspólny interes. Wybory za dwa miesiące, najwyższy czas, żebyś coś z tym zrobił”. Czyli, więcej asertywności i partnerstwa.

5/ Ataki na chrześcijan w Izraelu, także żołnierzy izraelskich, oraz na polski klasztor elżbietanek w Jerozolimie. Należałoby po kolejnym  akcie agresji ze strony ortodoksyjnych żydów jak najszybciej wezwać ambasadora Izraela w Warszawie i poinformować, że to się musi skończyć. Ze jak dotąd nie ma symetrii między polskimi staraniami w zwalczaniu antysemityzmu – bardzo skutecznymi, wziąwszy pod uwagę to, co się dzieje w Niemczech czy Francji – a brakiem reakcji władz Izraela na antypolonizm oraz anty-chrystianizm. Musi być w naszych stosunkach symetria, której dotąd nie ma.

6/ Podwyższyć kary dla chuliganów politycznych, patrz: Władysław Frasyniuk, „babcia Kasia”,  Marta Lempart, członkowie KOD, niedowarzeni politycy KO na granicy polsko-białoruskiej, uczestnicy agresywnych „czarnych marszów” i obscenicznych gejowskich „marszów dumy”. Przepychanki, bicie i plucie na służby porządkowe, straż graniczną, wojsko, policję. To jak plucie i obrażanie państwa, które jest naszym wspólnym dobrem, i my, większość, sobie tego nie życzymy. Spójrzmy na masakrę służb porządkowych w Stanach Zjednoczonych, we Francji, w Niemczech, w Wielkiej Brytanii, gdzie Policja Metropolitalna nie jest już w stanie pełnić swoich obowiązków statutowych! Tego chcemy?

    Brytyjska Partia Konserwatywna za czasów Davida Camerona miała 98 doradców, a on sam – 37. Ekspertów ds. krajowych i zagranicznych, ds. chińskich, amerykańskich, Azji i Afryki, od demokracji, ekonomii, socjologii społecznej, cyber -bezpieczeństwa i bezpieczeństwa energetycznego. Bo liderzy partyjni wskazują cel i kierunek, i to już mamy, ale to eksperci doradzają – gdzie, kiedy, a przede wszystkim – jak to robić?

                                                                                   Elżbieta Królikowska-Avis,  4 lipca 2023

Czytaj więcej

Najnowsze wpisy